Szkoleniowy rajd nawigacyjny "Zima 2004", Warszawa, 29.02.2004




W rajdzie jadę z Marcinem z Rzeszowa, a na tylnej kanapie w ostatniej chwili "instaluje się" Magda. Jestem zawiedziony pogodą - na południu Polski są straszne snieżyce, a w Warszawie ani płatka świeżego śniegu, tylko lekki mrozik. Jak rajd to rajd, ja lubię jeździć po śliskim.

Rajd liczy 2 odcinki i jest nawigacyjny w bardzo lekkim stopniu - 2 ślepe mapy, 1 constans, większość trasy jedziemy wg opisu "z natury". Po drodze mamy co jakiś czas zadania turystyczne - trzeba na przykład odnaleźć numer taktyczny oddziału AK walczacego podczas powstania warszawskiego (na mało widocznym pomniku), odczytać, jaki poeta mieszkał w mijanym budynku (na tablicy pamiątkowej) itp.



Rajd Zima `2004, Warszawa, 29 lutego 2004
Jadąc na pierwszym odcinku napotykamy taki widok.



Rajd Zima `2004, Warszawa, 29 lutego 2004
Oooo, w użyciu była gaśnica.....



Rajd Zima `2004, Warszawa, 29 lutego 2004
... polonez w ogrodzeniu.....



Rajd Zima `2004, Warszawa, 29 lutego 2004
...no ładnie!



Rajd Zima `2004, Warszawa, 29 lutego 2004
Za polonezem ktoś leży... jednym słowem - wypadek przygotowany dla załóg jadących "ratowniczy" wariant trasy.





Traktujemy przejazd treningowo i towarzysko, mamy jednak nadzieję na dobre miejsce - w końcu ma się troche doświadczenia, a konkurencja nie jest liczna. Nie spieszymy się, staramy się jechać dokładnie.

Na pierwszym odcinku dużo, bardzo dużo czasu poświęcamy na test z przepisów ruchu drogowego, przez co zaliczamy 20 minut spóźnienia... Wskazane obiekty oglądamy dokładnie, jak się potem okaże - za dokładnie, niepotrzebnie tak. W jednym miejscu - w okolicy Pl. Narutowicza i przy ul. Mochanckiego- nie odnajdujemy tablicy informacyjnej, ale ja chcę mieć wszystkie odpowiedzi - więc krążymy kilkanaście minut. W innym miejscu organizator źle opisał trasę i też szukamy przejazdu, w końcu dopasowujemy go sobie "od końca".



Rajd Zima `2004, Warszawa, 29 lutego 2004
Startujemy do próby sprawnościowej.



Rajd Zima `2004, Warszawa, 29 lutego 2004
...... i widok z innej kamery.


Rajd Zima `2004, Warszawa, 29 lutego 2004Rajd Zima `2004, Warszawa, 29 lutego 2004
Rajd Zima `2004, Warszawa, 29 lutego 2004Rajd Zima `2004, Warszawa, 29 lutego 2004
Kolejne sekwencje naszego przejazdu. Opony piszczały.



Rajd Zima `2004, Warszawa, 29 lutego 2004
...i meta próby




Na drugim odcinku rozwiązujemy też test z pierwszej pomocy przedmedycznej - dzięki Magdzie prawie bezbłędnie. Prawie - bo ja upieram się że odmrożone dłonie trzeba najpierw włożyć do lodowatej wody.... hihihi. Gdyby ktoś pytał o prawidłową odpowiedź - nie nacieramy śniegiem, nie wkładamy do lodowatej wody, tylko STOPNIOWO ogrzewamy.



Rajd Zima `2004, Warszawa, 29 lutego 2004
Pomnik poświęcony pamięci 7 pp. AK "Garłuch". Naszukaliśmy się go przez chwilę....


Rajd Zima `2004, Warszawa, 29 lutego 2004
Członek innej załogi napotkany na pieszym rekonesansie - żeby znaleźć potrzebną informację, trzeba było nieraz wysiąść z samochodu.




Jak już mówiłem - jedziemy dokładnie ale powoli, w rezultacie w końcu drugiego odcinka - jak to już kilka razy bywało - ogarnia nas szaleństwo: mając 12 minut do taryfy probujemy na szybko znaleźć i rozwiązać 2 pobliskie zadania. Pierwsze - mały ogród po prawej stronie - znajdujemy bez problemu, ale nie widzimy pomnika, którego dotyczy pytanie... zgroza, czas leci, następne zadanie jest za rogiem, odczytać tytuł ostatniego wiersza z tablicy pamiątkowej... jest tablica, nie ma się gdzie zatrzymać, stajemy trochę dalej, lecę czytać, w tym czasie Marcin przepisuje na czysto poprzednie odpowiedzi, szukam, weszcie mam ten tytuł, "Chudy litereat", lecę do samochodu, jedziemy do mety!



Rajd Zima `2004, Warszawa, 29 lutego 2004
NIe ma nic gorszego niż czeski TIR na czerwonym świetle - kiedy mając spóźnienie jedziemy na PKC :)




Koncentracja, dynamiczny (jak to ładnie brzmi) przejazd przez kilka kilomerów Warszawy i dojeżdżamy do mety - na 3 minuty przed taryfą! Oddajemy papiery i .... no przecież nie wpisaliśmy tej ostatniej odpowiedzi do karty drogowej!!! No tak, Marcin kończył przepisywanie na czysto, ja zająłem się jazdą... i zapomnieliśmy! W tym kontekście widać, że nie przesadziłem pisząc kilka linijek wcześniej o szaleństwie.



Rajd Zima `2004, Warszawa, 29 lutego 2004
My na PKC-u.




Po oddaniu papierów na mecie mamy godzinkę wolnego - odstawiamy Magdę do domu i jedziemy do klubu, a tu nagle podczs jazdy .... trrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr!!!!!!!!! Straszny hałas, gdybyśmy jechali rowerem, to bym pomyślał, że coś nam się w łańcuch wkręciło, taki dźwięk, tylko dużo głośniejszy. Zatrzymujemy się, oglądam samochód. Koła są, silnik też... Jedziemy, cisza, 40, 60km/h... Trrrrrrrrrrrrrrr!!!!!!!!!! Jeszcze raz hamuję..... Dopiero po chwili widzę..... Nie zdajecie sobie sprawy jaki hałas robi podczas jazdy częściowo odklejona od przodu naklejka z numerem startowym..... :)

Generalnie podsumowanie rajdu: Łatwy, przyjemny i sympatyczny, wprawdzie było kilka pomyłek i niejednoznaczności w opisie trasy, ale z nimi ku naszej satysfakcji sobie poradziliśmy. Natomiast skiepściliśmy nasz występ, bo jechaliśmy za wolno i za dokładnie w pierwszej części, przez co potem musieliśmy gonić czas. Trzeba było od początku jechać do przodu, wpisywać odpowiedzi na pytania, nie przejmować się i jechać dalej. Zrobiliśmy też dużo błędów w teście z przepisów drogowych - ale trzeba dodać, że pytania były podchwytliwe. W tym świetle czwarte miejsce na 9 załóg potraktowałem jako duży sukces.



Rajd Zima `2004, Warszawa, 29 lutego 2004
Nie całkiem 'happy end', ale za to 'come back home' - Marcin na dworcu centralnym - czyli prozaiczne rozstanie po zakończeniu przygody.