



Rajd jest krótki i łatwy, składa się z 2 odcinków nawigacyjnych przeplatanych próbami sprawnościowymi na Bemowie. Pogoda miła - lekki mrozik, na płycie lotniska leży śnieg, dzięki czemu można się poślizgać. Poślizgi z reguły nie odbijają się dobrze na czasach przejazdu próby, ale nie zależy mi strasznie na czasach no i przecież wiem że sprzętowo nie mam najlepszych szans - więc na próbach jadę z lekką fantazją i jest fajnie. Czasy ? Gdzieś pośrodku.

Na pierwszym odcinku mamy 3 proste plany, constans i choinkę. Magda z początku twierdzi, że jest przerażona nawigacją, jednak stopniowo wciąga się do prowadzenia. Jest trochę zaskoczona gdy podczas przejeżdżania choinki jeżdżąc po sennym zimowym osiedlu domków jednorodzinnych co chwila napotykamy inne załogi jeżdżące w różnych kierunkach. Jedziemy spokojnie, choinkę nawet powtarzamy, gdyż jak to bywa na chwilę zapomnieliśmy o constansie i sprawdzamy ten fragment. Na PKC-u pojawiamy się z 4 minutowym opóźnieniem, dużo załóg jest przed czasem.

Niespodzianką jest drugi odcinek, który prowadzi nas z początku tą samą trasą przez niby te same plany, tylko że na planach obowiązują inne trasy przejazdu i inne constane. Okazuje się że warto było przy pierwszym przejeździe zapisywać PKP-y na notatkach, teraz na upartego możemy fragmenty trasy przejechać "wirtualnie".... ale większość na wszelki wypadek i tak przejeżdżamy jeszcze raz.

Na mecie przy Pańskiej pojawiamy się przed czasem. Okazuje się że mamy 4 miejsce na 15 załóg, do 3-ciego zabrakło bardzo niewiele, a wyprzedzili nas tylko sami "wyjadacze". To miłe, nabieram ochoty na jeżdżenie w nawigacji w Okręgu Warszawskim w tym roku.


I jeszcze ciekawostka: Z łączonej okazji walentynkowo-rajdowej poprzedniego wieczora wybraliśmy się w kilka osób do teatru... Jakież było nasze zdziwienie, gdy para siedząca obok w naszym rzędzie, którą przypadkiem wzrokowo zapamiętaliśmy, następnego dnia pojawiła się na rajdzie... hihihi....... . Świat jest mały...!!