IV Ogólnopolski Turystyczno-Nawigacyjny Rajd Samochodowy "Podkarpacie 2004", Tyczyn - Łańcut, 21-22.08.2004




Tegoroczna II Runda Turystyczno-Nawigacyjnych Mistrzostw Osób Niepełnosprawnych ma bazę w Tyczynie na Podarpaciu. Jest to nasz drugi tegoroczny start w załodze z "dziadkiem Waldkiem".

Spotykamy się niejako znowu w ostatniej chwili - ponieważ ja i Magda dojeżdżamy tuż przed rajdem z Bieszczad. Magda ma szansę być w tym rajdzie jedynie osobą towarzyszącą - regulamin tych mistrzostw dopuszcza wyłączniel start załóg 2-osobowych. W tym rajdzie po raz pierwszy w historii mistrzostw walczymy klubowo - oprócz nas jadą jeszcze 2 załogi z Automobilklubu Chełmskiego.

Szybkie przywitanie z dziadkiem i znajomymi, bagaże do pokoju, odprawa przedstartowa i wpasowuję swoje 192 cm wzrostu do naszego żółego bolida. OK, wszystko mamy, możemy startować.

Rajd zaczyna się w padającym deszczu, w maluchu szyby parują, trzęsie, huczy, oho - wreszcie to co lubię :), interesująca odmiana po tygodniu w Bieszczadach. Hej przygodo, prowadź!

Rajd składa się z 3 odcinków samochodowych, oprócz tego mamy zwiedzić zamek w Łańcucie i rozwiązać liczne testy, m. in. po 2 turystyczne i 2 dotyczące bezpieczeństwa ruchu drogowego. Pierwszy odcinek, na który mamy 120 minut, przejeżdżamy dość dobrze. Nie zaliczamy tylko 2 ślepych map - jednej dlatego że wykazałem się nieco za małą dokładnością i kilka razy kazałem wjeżdżać Waldkowi w nie tą dróżkę (prawidłowa była 15 metrów dalej), a drugą dlatego że w końcówce zaczęło brakować nam czasu. W sumie - "tylko" 25 minut spóźnienia czyli jak na nas szybko :-)



Rajd Podkarpacie`2004
Zwiedzamy zamek w Łańcucie.



Po pierwszym odcinku zwiedzamy w grupie zamek w Łańucie. Odpuszczam sobie notowanie tego co mówi nasza pani przewodnik. Może trochę szkoda, bo później w teście napotykamy pytania w rodzaju: "Co znajduje się w sypialni damskiej w Damskim Apartamecie? a) marmoryzowane stiuki b) inkrustowane pilastry z konsoletami c) snycerowane supraporty Gdybyśmy bardziej uważali to zwiększylibyśmy nasze szanse w tym teście, a tak na niektóre pytania musieliśmy "strzelać". ...na szczęście test turystyczny nie ma punktowo dużego wpływu na wyniki rajdu. Po zwiedzaniu zamku przejeżdżamy kolumną na miejsce prób sprawnościowych.




Rajd Podkarpacie`2004
Próba sprawnościowa - na planie krótka i prosta.



Rajd Podkarpacie`2004
W rzeczywistości niełatowo było rozróżnić to pachołki. Tutaj widać nasz przejazd. Dziadek pojechał "na okrągło" co zapewniło nam... najlepszy czas :-)



Rajd Podkarpacie`2004
Druga załoga z naszego klubu.



Rajd Podkarpacie`2004
I trzecia.




Dziadek Waldek uczy się na pamięć trasy przejazdu i startujemy. Trzęsie i huczy jak to tylko w "maluchu" jest możliwe. Żadna inna załoga nie ma na tym rajdzie podobnych doznań (jako jedyni startujemy "maluchem"). Ku mojemu zaskoczeniu na mecie drugiej próby okazuje się, że mamy łącznie najlepszy czas. Potem okaże się że tak zostanie już do końca. Drugi odcinek nawigacyjny jest znacznie bardziej wymagający. Nie dość, że zawiera on różnorodne elementy nawigacji, włącznie z 2 rodzajami choinek i wyznaczaniem jednego z punktów mapowych, to jeszcze na to wszystko jest 80 minut - zdecydowanie bardzo mało czasu. Efekt? Punkt na mapie wyznaczamy i nawet go przejeżdżamy, ale i tak jakieś 20 - 25% odcinka musimy opuścić, żeby wyrobić się w czasie.




Rajd Podkarpacie`2004
Chwila przerwy na PKC-u, zdjęcie z "kibicami".



Rajd Podkarpacie`2004
Na PKC-u jak zwykle duży ruch.




Na trzecim odcinku natomiast dajemy plamę. Może dlatego że wydał się prosty? Może dlatego że nie przewidziałem że połowę odcinka będziemy jechać po ciemku i nie wziąłem latarki do świecenia na papiery? Może dlatego że za bardzo chciałem dokładnie go przejechać? Może dlatego że przypadkiem na początku wyjechaliśmy z trasy i za dokładnie "na siłę" szukaliśmy powrotu, a na odcinku były długie przeloty i powrót na trasę (zwłaszcza bolidem) zajmował dużo czasu? Może z powodu zmęczenia? Trudno powiedzieć, myślę że zsumowały się na raz wszystkie czynniki. W każdym razie odcinek przejazdowy z Łańcuta do Tyczyna przejeżdżamy w ostatniej chwili i całkowicie NIE po trasie, i brakuje czasu na to żeby przejechać kilka wyglądających na proste planów przewidzianych na ten odcinek. Na tym odcinku zbieramy tylko JEDEN PKP! Już w myślach zaczynam szukać dla siebie jakiegoś nowego hobby, jednak później okazuje się na szczęście dla nas, że na tym odcinku było dużo mniej PKP-ów niż na poprzednich. Poza tym, gdy ochłonąłem, doszedłem do wniosku że nie ma co rozpaczać, w rajdzie najważniejsze jest przede wszystkim dojechać do mety w przewidzianym limicie czasu - i to zrobiliśmy. Ostatecznie w rajdzie zajmujemy 6-te miejsce na 15 załóg. Z jednej strony to nieźle, biorąc pod uwagę że opuściliśmy fragmenty trasy i zawaliliśmy 3 odcinek, z drugiej strony w rajdzie jechało kilka świeżych załóg które jak w to w nawigacji bywa zajęły miejsca w drugiej połowie tabeli i "poprawiły nam statystykę". Słowem - poszło nie najgorzej, ale stać nas na więcej.




Rajd Podkarpacie`2004
Zwycięzcy rajdu.




Na pocieszenie dostaliśmy puchary, Waldek - dla najlepszego kierowcy, ja - za zwycięstwo w testach bezpieczeństwa ruchu drogowego. Dodam jeszcze że rajd miał moim zdaniem bardzo fajnie i ciekawie poprowadzoną trasę, a limity czasowe "dobiły" nie tylko nas, o czym świadczyło dużo punktów karnych za spóźnienia i błędy w przejeździe dla najlepszych załóg.




Rajd Podkarpacie`2004
Odbieram puchar za najlepszy wynik w testach bezpieczeństwa ruchu drogowego (BRD).



Rajd Podkarpacie`2004
Dziadek Waldek odbiera puchar za zwycięstwo w próbach sprawnościowych.