Rajd Turystyczny "Pływadlo 2005", Kędzierzyn-Koźle, 26.06.2005
2 runda Turystyczno-Motorowych Mistrzostw Polski.



W tym roku postanowiłem, że nie startuję w rajdach. Jednak upór, konsekwencja i dar przekonywania Prezesa sprawiły że na rajd "Pływadło" do Kędzierzyna dojechałem. I to żeby wystąpić w całkiem nowej dla mnie roli - jako obserwator z tylnej kanapy :)

Nasz klub w tym rajdzie ma 2 cele: jak najlepsze wyniki indywidualne załóg oraz jak najlepsze miejsce klubowo. Jedziemy w 3 załogi. Pierwszą stanowimy Prezes, Słoń i ja, drugą Wolaniny, trzecią Michał z Magdą. Rano w dniu startu okazuje się, że Wolaniny mają awarię auta i być może pojadę jednak moim uniakiem jako kierowca z pilotem dziadkiem Waldkiem. Jednak dosłownie na minuty przed startem dojeżdżają!



Rajd Pływadło 2005, 26.06.2005
Załogi startują do rajdu.



Rajd Pływadło 2005, 26.06.2005
Właśnie - inni startują, a Kasia z MAK-u Warszawa... Czyżby coś się popsuło w mercedesie?



Rajd Pływadło 2005, 26.06.2005
Po chwili okazuje się jednak że to była zmyła. Wszystko jest w porządku, a morale załogi wysokie :)


Wyjaśnijmy jeszcze, skąd się wzięła nazwa rajdu. Otóż odbywa się on równolegle ze spływem po Odrze tak zwanych "pływadeł", czyli pływających dziwadeł. Dla obu imprez jest przewidziane wspólne zakończenie i festyn.


Rajd Pływadło 2005, 26.06.2005
W samo południe jesteśmy przy kościele w Dziergowicach. Jak w filmie Hitchcocka, i jeszcze ptaszyska latają :)


Świetnie mi się jedzie na tylnej kanapie - chłopaki robią całą robotę. Próbuję z początku zaglądać Słoniowi do itinerera, ale mam za krótką szyję, albo panda ma źle wyprofilowane oparcia foteli :P Wobec tego zajmuję się śledzeniem trasy na mapie podkładowej oraz robieniem notatek i zdjęć. Luzik, tak to ja mogę jeździć :)

Trasa rajdu nie jest trudna, a mijane miejsca są bardzo ciekawe. Zatrzymujemy się przy miejscach nawiązujących do historii - pomnikach, kościołach, cmentarzach. Jest to zarówno historia dawna, nawiązująca do zaborów, jak najnowsza, sięgająca wielkiej powodzi sprzed zaledwie kilku lat. Podczas rajdu przeprawiamy się też promem przez Odrę.


Rajd Pływadło 2005, 26.06.2005
Podczas powodzi dotąd sięgała woda.



\
Rajd Pływadło 2005, 26.06.2005
Trzeba było policzyć zabitych, z podziałem na poszczególne lata wojny. Z dwóch pozostałych stron też były nazwiska, do tego opisy po niemiecku :)


Rajd Pływadło 2005, 26.06.2005
Spotykamy miejsca skłaniające do zadumy - jak tu, w Łubowicach gdzie spoczywa poeta Joseph von Eichendorff...



Rajd Pływadło 2005, 26.06.2005
...albo tu, na zamku ukrytym w lesie, gdzie sto lat temu tętniło życie.



Rajd Pływadło 2005, 26.06.2005
Są też miejsca zwykłe, a nawet bardzo zwyczajne.


W pewnym momencie czeka nas zadanie-niespodzianka: Mamy zatrzymać się przed jednym z domów pod wskazanym numerem, wejść na podwórze i zgłosić się do gospodarza. Podjeżdżamy, wysiadamy, idziemy... Nagle zza sąsiedniej bramy szczeka i warczy na nas pies wielkości małego niedźwiedzia, dobrze że jest za bramą, ufff :) Mamy nadzieję że to nie ta interwencja psa jest naszą niespodzianką, idziemy kawałek dalej i - trafiamy na fermę strusi :) Przyjazny gospodarz pokazuje nam i opowiada o strusiach, oraz częstuje jajecznicą ze strusich jaj.


Rajd Pływadło 2005, 26.06.2005
Strusie jadły z ręki :)


Oprócz niespodzianek zaplanowanych przez organizatora są też niespodzianki z gatunku tych naprawdę niespodziewanych. I tak na kilka kilometrów przed końcem pierwszego odcinka napotykamy blokadę drogi. Przed nami stoi sznur samochodów straży pożarnej i policja. Na szczęście okazuje się, że to nie pożar tylko święto strażaków. W każdym razie policjantów nie przekonują nasze tłumaczenia że "my TAM mamy PKC i musimy TAM pojechać". Nie można i już :) Do PKC-u dojeżdżamy objazdem, ten fragment trasy i spóźnienia na pierwszym odcinku zostają anulowane.


Rajd Pływadło 2005, 26.06.2005Rajd Pływadło 2005, 26.06.2005
Rajd Pływadło 2005, 26.06.2005Rajd Pływadło 2005, 26.06.2005
Rajd Pływadło 2005, 26.06.2005Rajd Pływadło 2005, 26.06.2005
To co się robi na rajdzie turystycznym, czyli różne sposoby robienia notatek :)


Po dwóch odcinkach docieramy na metę w Kędzierzynie. Po oddaniu karty drogowej udajemy się na posiłek. Trochę szkoda, że na kiełbaskę i frytki musimy czekać 40 minut bo jedna dziewczyna z 1 mikrofalą nie wyrabia się w taką gromadą ludzi. Szkoda, że na obiecany rejs statkiem po Odrze musimy czekać następne pół godziny i już wracamy zrezygnowani z przystani kiedy okazuje się, że kapitan jednak jest. Szkoda też, że nasz rajd zszedł trochę w cień wobec pływadeł i koncertu szant. Chociaż z drugiej strony - może naprawdę to właśnie jest piękne, że na takich imprezach zawsze jest element zaskoczenia lub improwizacji? W końcu dzięki temu wiemy, że to prawdziwe życie i prawdziwa przygoda, a nie pięciogwiazdkowe wczasy na Majorce.


Rajd Pływadło 2005, 26.06.2005
Oglądamy pływadła.


Rajd Pływadło 2005, 26.06.2005
Było ich mnóstwo, między innymi Wodnik Szuwarek, angielski autobus piętrowy, czy tak jak tutaj - auto Flinstone`ów.


Największa niespodzianka czeka nas jednak po wywieszeniu wyników. Otóż... mamy pierwsze miejsce! Wiedzieliśmy wprawdzie że nie mamy zasadniczo błędów w pytaniach, ale nigdy nie wiadomo jak pojechali inni, więc to jednak zaskoczenie. Klubowo przegrywamy "o milimetry" z Automobilklubem Mysłowickim i zajmujemy drugie miejsce. Taki wynik cieszy. Mam cichą nadzieję że choć Prezes ze Słoniem sami odwalili główną robotę, to mój udział w załodze był tym "kamyczkiem u szali", który przeważył i pomógł w zwycięstwie :)


Rajd Pływadło 2005, 26.06.2005
Po ceremonii rozdania nagród nastąpiło ogólne bratanie i żegnanie. Tutaj ludzie z Mysłowic, Warszawy i Chełma.